Nowy początek

Nigdy nie byłam dobra w pisaniu tekstów. Lekcje języka polskiego nie należały do najprzyjemniejszych, ale postanowiłam spróbować swoich sił ze spisywaniem swoich przeżyć i emocji, które będą mi towarzyszyć w przygotowaniach do TEGO dnia. 

Teraz siedzę przy kawie, służbowym laptopie w kuchni i spoglądam przez okno by przywołać wspomnienia odnośnie ślubu we wczesnych latach mojego życia. Międzyczasie, A. przychodzi z pokoju podziękować za pyszną kawę i całuje w czoło i mocno przytula.

 Zanim poznałam A. nie myślałam o ślubie wcale. Później, w miarę rozwoju naszego związku wiedziałam jak to będzie wszystko wyglądać.. ale byłam tylko nastolatką z wybujałymi marzeniami i wizjami. Utrzymywały się one do etapu rozpoczęcia studiów. Na studiach doszło do mnie, że nasz związek jest naprawdę dobry, ale jesteśmy za młodzi i wciąż mieszkamy daleko od siebie by decyzja o ślubie zapadła właśnie teraz. Dlatego podziwiam pary biorące ślub jak dla mnie w tak młodym wieku. Ja do zaręczyn(a minęło do tego czasu prawie 9 lat znajomości) miałam wątpliwości czy jestem gotowa na bycie ŻONĄ. Żoną... jak to brzmi :D Choć teraz, po upływie kilku miesięcy od zaręczyn myślę, że jestem na to gotowa. Jestem gotowa na założenie rodziny. Myślę, że A. też do tego dojrzał. Może właśnie my potrzebowaliśmy tyle czasu na to by to zrozumieć? Zaręczyny i decyzja o ślubie była on point dla nas obojga. 

Jednak ciężkie jest spisywanie własnych myśli. Na dziś muszę już skończyć, bo to wyżej zaraz może ulec zmazaniu przez mój brak akceptacji :D wszystko jest takie chaotyczne. Do następnego wpisu lepiej się przygotuję, a teraz idę piec pierniczki :)

Komentarze